Derby niestraszne twierdzy

Bohaterem 33. derbów Podkarpacia pomiędzy Siarką i Stalą był Adrian Gębalski (nr 19), który jeszcze w tamtym sezonie strzelał gole dla… „Stalówki”, a teraz zdobył dwie bramki dla Siarki. Fot. Bogdan Myśliwiec
Bohaterem 33. derbów Podkarpacia pomiędzy Siarką i Stalą był Adrian Gębalski (nr 19), który jeszcze w tamtym sezonie strzelał gole dla… „Stalówki”, a teraz zdobył dwie bramki dla Siarki. Fot. Bogdan Myśliwiec

SIARKA TARNOBRZEG – STAL STALOWA WOLA. Miejscowi potrzebowali zaledwie 6 minut, by wygrać ze „Stalówką” najwyżej od 28 lat.

Czwarty mecz Siarki Tarnobrzeg przed własną publicznością zakończył się jej czwarty zwycięstwem i to bez straty bramki. Sobotnia wygrana smakowała tym bardziej, że została odniesiona w derbowym pojedynku na Stalą Stalowa Wola.

SIARKA Tarnobrzeg 3
STAL Stalowa Wola 0
(3-0)
1-0 Gębalski (19.), 2-0 Kubowicz (22.), 3-0 Gębalski (25.)
SIARKA:
Krupa – Głaz (87. Kargulewicz), Kubowicz, Bierzało, Duda, Drobot, Radulj (79. Galara), Maik, Płatek (74. Sitek), Ropski, Gębalski (61. Janeczko)
STAL:
Frątczak – Waszkiewicz, Janiszewski, Czajkowski, Mistrzyk, Żyliński (72. Nowak), Dadok (46. Mroziński), Stelmach (76. Jopek), Trąbka, Dziubiński, Łętocha (64. Trubeha).
Sędziował
Łukasz Kuśma (Białystok). Żółte kartki: Maik – Trubeha, Mroziński, Mistrzyń. Czerwone kartki: Maik (90. – druga żółta) – Czajkowski (74. – faul taktyczny), Trubeha (90. –  druga żółta). Widzów 2,5 tys.

Bohaterem 33. derbów Podkarpacia pomiędzy Siarką i Stalą był Adrian Gębalski, który jeszcze w tamtym sezonie strzela gole dla… „Stalówki”. Tym razem potrzebował on niespełna 6 minut, by dwukrotnie wpisać się na listę strzelców i ucieszyć kibiców Siarki. Wszystko zaczęło się w 19. min, gdy napastnik gospodarzy wykorzystał podanie Jakuba Głaza i nie dał szans Dorianowi Frątczakowi. Podobnie było przy jego drugim trafieniu. W roli asystenta znowu wystąpił Głaz, a dzieła dopełni Gębalski. – Taki był plan na mecz, żeby szybko zaatakować i szybko strzelić bramki. A że to zaowocowało golami i wynik ułożył się nam, to tylko się cieszyć z tego powodu. Przed przerwą wykorzystaliśmy praktycznie wszystkie okazje, jakie mieliśmy i to był klucz do sukcesu. Cieszymy się z wygranej, ponieważ dzięki niej możemy pozostać na fotelu lidera i miejmy nadzieję, że jak najdłużej – mówił po meczu Gębalski. Jego dwa trafienia przedzielił gol strzelony przez Dawida Kubowicza, który huknął z blisko 20 metrów w samo okienko bramki Stali. – To był ciekawy, godny derbów mecz. Z obu stron było dużo zaangażowania w ten mecz. Ja mogę się cieszyć z jednego i pogratulować drużynie za pierwsze 30 minut. Trzy bramki strzelone w tym czasie to było takie minimum. Cieszę się, że głowy piłkarzy nie zagotowały się za bardzo, a kartki to efekt tylko dużego zaangażowania. Po przerwie chcieliśmy zagęścić środek boiska. Strzelec dwóch bramek, Adrian Gębalski po prostu siadł fizycznie. Mi też to odpowiadało, bo kiedy wszedł młody Sitek, to troszeczkę się to wszystko wyrównało w środku pola. W końcówce, co trzeba zaznaczyć, Stal mogła zdobyć gola, bo przecież trafiła w poprzeczkę. Ale również i my mieliśmy ciekawy zalążek kontr. Z perspektywy ostatnich lat, jakie spędziłem w Siarce, to było najłatwiejszy dla nas mecz i chyba najwyższy wynik. Mamy dużą satysfakcję z tego – mówił Włodzimierz Gąsior, trener Siarki.

Jednym radość, drugim smutek
Radość w Tarnobrzegu była równoznaczna ze smutkiem w Stalowej Woli. Ta ma najwyraźniej jakiś problem, bowiem przegrała już trzeci mecz z rzędu i mimo, że w sobotę uparcie dążyła do strzelenia choćby honorowej bramki, jej działania zakończyły się fiaskiem. – Gra Siarki nie była dla mnie zaskoczeniem. Przez pierwsze 25 minut zachowania mojej drużyny w niektórych formacjach były zaskakujące, bo nie można na tym poziomie dać się zaskoczyć szybko biegającemu zespołowi i operującemu piłkę, który wykorzystuje swoje nazwijmy to szaleńcze granie. Nie weszliśmy po prostu w ten mecz. Mówiłem zawodnikom, trzeba być skoncentrowanym od samego początku. Jeszcze przy stanie 0-0 dobrej okazji nie wykorzystał Dziubiński, w potem przeciwnik, prowadząc 3-0 mógł już kontrolować spotkanie. Myślę jednak, że na Siarce i na derbach liga się jeszcze nie kończy. Jest jeszcze dużo spotkań i uważam, że mój zespół umie grać w piłkę, co już udowodnił w tym sezonie – podsumował sobotnie spotkanie Krzysztof Łętocha, trener Stali. Końcówka derbów Podkarpacia trochę się zaostrzyła i posypały kartki. Najpierw w boiska wyleciał Kacper Czajkowski, który faulował wychodzącego na czystą pozycję Mateusza Janeczkę. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry sędzia pokazał z kolei żółte kartki Kacprowi Maikowi i Andrzejowi Trubesze. A że w obu przypadkach były to już ich drugie „żółtka” w tym meczu, oni także musieli opuścić boisko.

mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.